środa, 13 czerwca 2012

Panna Dzwoneczek

  Tym razem, w mozole i trudzie, przyszła na świat Panna Dzwoneczek. Jest malusia w porównaniu do Karolci i Lili, bo nie mierzy nawet trzydziestu centymetrów, ale dzięki temu świetnie czuje się wśród kwiatów. Bez trudu może ukryć się pod liściem hortensji, a ze storczyka robi sobie kapelusze. Taka to jest strojnisia z tej kwiatowej wróżki. Dziś było trochę wietrznie, więc okryła szyję apaszką, a do biegania  na paluszkach między kwiatami moja mała ogrodniczka wybrała wygodną dżinsową spódnicę i bawełniany top. 







   A tu jeszcze zbliżenie na spódniczkowy wzorek. Śliczny, prawda? Na szczęście mam jeszcze całe mnóstwo tego materiału, więc nie raz i nie dwa do niego wrócę.


   Przy okazji pochwaliłam się Wam moją nową hortensją. Jest u mnie ledwie od niedzieli i mam szczerą nadzieję, że zostanie na dłużej. Tak to się właśnie kończą moje małe wypady po chleb i wodę ;)
   A u mnie cóż, leje niemiłosiernie, ochoty na aktywność brak, ale udaję, że tego nie dostrzegam i mimo raczej niskiego nastroju idę do przodu z uniesioną głową ;) Od kilku dni dręczy mnie myśl, że wciąż musimy przywdziewać jakieś maski, że dopiero teraz, kiedy skończyłam magiczne trzydzieści lat dotarło do mnie, że się zmieniam, ale te zmiany nie są moim wyborem. Narzuca je otoczenie, bo inaczej mnie zadepczą, zakrzyczą, zamęczą. Wiem, że zmiany są nieuchronne, ale między Bogiem a prawdą wcale mi to nie odpowiada. Nie lubię być asertywna, nie lubię dyskusji, że mam prawo do bycia sobą, nie lubię międlenia o niczym z ludźmi, którzy na oczach mają klapki i nie widzą, że świat jest różnorodny i barwny, a przez to właśnie piękny, którzy z góry wiedzą, że zawsze mają rację, którym brak szacunku dla bliźniego. Do tej pory takie osobniki skutecznie eliminowałam z życia, a tym razem mam przed sobą mur, którego nie da się przeskoczyć. Bo odkrywam właśnie, że nie od wszystkich można się odciąć. Bardzo mi z tym niewygodnie, wolałabym siedzieć cicho w kącie i niech mi dadzą święty spokój, ale niestety to se ne da. Wciąż trzeba się bronić przed spodziewanymi i niezapowiedzianymi atakami, uśmiechać się, kiedy mam ochotę uciec jak najdalej. Nie podoba mi się to, a niestety nie mam na to wpływu. Jest jak jest, pozostaje godzić się z rzeczywistością, ale to godzenie jest dla mnie niezwykle bolesne. Nie chcę sprzedawać siebie, a tak się czuję ustępując i milcząc w sprawach ważnych, najważniejszych nawet.  Ech, filozof grecki ze mnie, a przecież nie od dziś wiem, że nie warto za dużo myśleć, bo robi się jeszcze trudniej. Jak dobrze, że mam mój bajkowy tildowy światek, po południu ucieknę sobie do niego  i znowu zapomnę o całym bożym świecie :) I niech już wyjdzie to słoneczko, bo w przeciwnym razie istnieje groźba, że zamęczę Was moimi wywodami :D

23 komentarze:

  1. Panna Dzwoneczek cudnej urody jest!A i modnisia z niej :)
    Lubię czytać Twoje rozważania więc czasem pisz...lubię Cię poznawać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trilluś, znając mnie i moje zamiłowanie do wałkowania w kółko spraw, których w żaden sposób zmienić się nie da pewnie nie raz będziesz miała okazję do mnie poznawania hihi.

      Usuń
  2. Śliczna z niej panna :D Super, że znowu jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Magduś. Faktycznie dużo rzadziej tu bywam, ale jest szansa, że za kilka tygodni będę częściej :)

      Usuń
  3. Cudna panieneczka, wzorek na sukieneczce cudny, hortensję i storczyki podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ten storczyk to odbił z takiej bidy z wyprzedaży za piątaka kupiony? I tak go odhodowałam :)

      Usuń
  4. Ale z Panny Dzwoneczek elegantka - fryzurkę i kreację ma prześliczną!!! Pięknie wykonana jest! Ten fioletowy top z malutką aplikacją wymiata!!!!!
    A co do Twoich spostrzeżeń to około trzydziestki miałam podobnie - jeszcze 'przejmowałam się' wszystkim i wszystkimi; teraz +5 zaczyna mi to być powoli obojętne, choć doskonale rozumiem Twoje rozterki - czasami się nie da, ale ja zawsze z tych innych byłam np. w moim środowisku liczy się 'mieć' a nie być, cieszyć się, radować z życia - tego to już totalnie nie rozumiem i uchodzę tam za dziwaka np. teraz na emigracji jestem i na początku zależało mi na kontaktach z Polakami - tęsknota za krajem, za spotkaniami i rozmowami po polsku itp. a teraz już nie koniecznie. Nadal kocham moją ojczyznę i z dumą o niej mówię, ale niektórzy Polacy tu mieszkający to już inna historia.
    "Na niektórych ludzisków to nie ma bata"
    Ale ja dzisiaj szczerze uśmiecham się, bo właśnie doczytałam u mnie, że byłaś na Wielkiej Sowie i narobiłaś mi wielkiego smaka i o ile wszystko ułoży się po mojej myśli to w lipcu będę w Bielawie i na pewno też tam zawitam! Pozdrówka ślę!
    I posyłam moje motto życiowe: Głowa do góry,wierzę, że będzie dobrze, MUSI BYĆ!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, do 35 brakuje mi 3,5 roku, więc powinno szybko zlecieć i jest jakaś dla mnie nadzieja, że wreszcie pogodzę się z rzeczywistością. Ja też mam w moim codziennym (narzuconym, nie wybranym) otoczeniu opinię dziwadła, ale tym akurat się nie przejęłam, bo usłyszałam to od osoby, która raczej zmierza w stronę patologii niż autorytetu :)
      I wymienię się z Tobą na życiowe motta. Mojego nauczył mnie Tato, miłośnik wojaka Szwejka: JESZCZE TAK NIE BYŁO, ŻEBY JAKOŚ NIE BYŁO :D
      Pozdrowionka!!

      Usuń
  5. Ależ z niej modnisia :) Ten topik i spódniczka plus zwiewna apaszka robią z niej pannę na wydaniu ;)
    P.S. Karolciu, ja też nie potrafię zaakceptować specyfiki dzisiejszych czasów... Ileż to ja razy spalałam się emocjonalnie, walcząc z tym, o czym piszesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie,jak walczysz to źle, bo raczej do walecznych nie należę i na polu walki czuję się jak w za ciasnych butach, jak nie walczę, to czuję, że ze mnie tęgi frajer. Ech...

      Usuń
  6. ah ah, jaka lalunia :D cudna
    pozdrawiam słonecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Moniś, gdzieś Ty mi przepadła milczku jeden?

      Usuń
  7. cudna:-) a ta bluzeczka:-) po prostu piekna kobietka!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Panna dzwoneczek prześliczna i modnie letnio ubrana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ale przy obecnej aurze to mogłam ją jednak jakoś solidniej odziać...

      Usuń
  9. prawie jak Calineczka ;) urocza jest :)
    a muru może nie przeskoczysz, .... ale da się go obejść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o tym nie pomyślałam Kiniu! Jednak najprostsze rozwiązania są najlepsze i najciemniej zawsze pod latarnią :)

      Usuń