Wstałam dziś skoro świt i zdążyłam obfotografować całą rzeszę nowych aniołów i spółki. Oto efekt (uwaga, bo dziś dużo zdjęć;):
Bardzo dużo tych choinek, ale w moim zamyśle część ozdobi nasze osobiste drzewko, a część przeznaczę na mikołajkowe prezenty, muszę jeszcze tylko pomyśleć jakby je tu zapakować... Te zawijaski kojarzą mi się z zawijasami Klimta, za którym swego czasu przepadałam, dopóki nie zaczął spozierać na mnie z każdego kąta, gdziekolwiek się nie ruszyłam, ale mała słabość jednak została i nie mogłam się oprzeć kiedy niechcący natknęłam się na zawijaskowy stempel ;)
Następna porcja schnie na balkonie po werniksowaniu, a ja pędzę pod prysznic i zabieram się do roboty, bo przede mną pracowity dzień. Buziaki i słonecznego popołudnia!
