W ferworze świątecznych przygotowań i podróży zabrakło mi czasu na blogowanie, natomiast zaraz po powrocie z wojaży wzięło mnie na urządzanie domu. Nadal brakuje u mnie wielu najzwyklejszych i potrzebnych w domu drobiazgów. Wreszcie spełniłam swoje marzenie i mam silikonowe pędzelki do ciast i nowe piernikowe foremki z Ikei. A propos pierników - zrobiłam te z przepisu polecanego przez Mazankę i wyszły bajecznie smaczne. Nie przewidziałam tylko, że z kilograma mąki wyjdzie cała piernikowa góra i że pierniczenie zajmie mi tyle godzin. Jednak warto było, bo wszystkim obdarowanym smakowały. Niestety pierniczki zdjęć nie doczekały, ale cieszyły podniebienie, a to najważniejsze zadanie ciasteczek ;)
Poza kuchennymi drobiazgami mam wreszcie wieszak do przedpokoju, który musi cierpliwie poczekać na czyjeś zmiłowanie zanim zawiśnie na właściwym miejscu. Obrazek przywieziony z Paryża ma wreszcie swoją ramkę i teraz mężnie znosi kolejne ścienne przymiarki. Do tego dwa nowe kosze i trzy półeczki z drzwiczkami do ustawienia na regale. Mam ogromniasty regał 180x180cm zapakowany książkami i innymi szpargałami, a jak wiadomo szpargały, choćby nie wiem jak pieczołowicie układane, zawsze sprawiają wrażenie nieładu, stąd potrzeba upchnięcia całego tego bałaganu w koszach. A jeśli już o chowaniu mowa, to na czas świąt spakowałam wszystkie materiały, filce, masosolne pomoce itd. - wyszło tego chyba z pięć kartonów. Koszmar normalnie - jak to wszystko pomieścić w blokowym M?
A ponieważ dotąd zabrakło czasu na pokazanie moich wszystkich świątecznych produkcji, to pozwalam sobie przedłużyć Bożonarodzeniowy klimat zdjęciami kolejnych ozdóbek, które w tym roku przyozdobiły moje drzewko:
