Dziś mój pierwszy dzień w pracy po prawie miesięcznym urlopie. Nie wiem czy to tylko moja przypadłość czy raczej ogólny trend, ale zawsze telepią mną lekkie nerwy po powrocie z urlopu. Prawie tak jakbym przychodziła do zupełnie nowego miejsca. Mam nadzieję, że wkrótce moje skołatane serce dojdzie do siebie ;)
Niemal cały weekend (z krótkimi odstępstwami) spędziłam na przygotowaniach do targów. Na razie sprawa wygląda tak, że przygotowałam i pofastrygowałam wykroje, a solniaki suszą się na kaloryferach. Materiały cięłam tak zapamiętale, że od nożyczek mam pęcherze na rękach ;)
Grzybki ze zdjęcia to moja kolejna masolona propozycja na choinkowe ozdoby. Grzybki są malowane po obu stronach, podobnie jak cała reszta moich solnych tworów.
Chciałabym jeszcze raz podziękować za Wasze odwiedziny i dodające otuchy komentarze. Staram się do Was zaglądać na bieżąco, ale chwilowo jestem ograniczona czasowo. Na wszystkie maile na pewno odpowiem w przyszłym tygodniu. Miłego dnia, dużo słońca i mało deszczu ;)
