piątek, 24 lutego 2012

Muszę, bo się uduszę :D

     Ostatnio tak rzadko tutaj bywam, że kiedy wczoraj skończyłam szycie tego tutaj psiaka, nie czekałam już na nadejście ładnego słonecznego dnia i jeszcze w nocy pstryknęłam kilka zdjęć mojej nowej zabawce ;) Któregoś dnia postaram się zrobić ładne zdjęcia przy świetle dziennym, ale na razie nie mam na to szans, bo i pogoda nie taka i cud potrzebny, żeby zastać mnie w domu  nim słońce skryje się za widnokręgiem :) Psiaczek powstał w międzyczasie, to znaczy w przerwie  realizacji  innego pomysłu wstrzymanego z braku materiału potrzebnego do jego wykończenia. Wyobraźcie sobie, że nawet wygospodarowałam dwadzieścia minut na skok w bok, czyli do pasmanterii na rogu ;D, ale wcześniej musiałam skorzystać z bankomatu i... podlec rogaty jeden wżarł mi kartę! A ja sierotka zostałam z czterdziestoma groszami w portfelu i rób co chcesz! Karty nie odzyskałam i, jak poinformowała mnie pyskata pani z banku, już jej nie odzyskam. No trudno. Cała akcja z blokowaniem karty, angażowaniem Siostry i jej kolegów z pracy do poszukiwania numeru kontaktowego do mojego banku itp., itd., to jeszcze nic;) Najgorsze, że nastawiłam się i przebierałam palcami ze zniecierpliwienia i radości, że wreszcie skończę szycie mojego maleństwa (tego, które narobiło tyle szumu w poprzednim poście i którego już nie tylko ja nie mogę się doczekać ;). Cóż robić, siła wyższa, muszę poćwiczyć cierpliwość...
    Wszystkie zdjęcia są kiepskiej jakości, więc nie umiem zdecydować, które wstawić, dlatego chwilowo zasypię Was wszystkimi. Dodatkowo spieszę wyjaśnić, że ten fantazyjnie nierówny na brzegach tekst to nie moja próba stworzenia romantycznego wiersza przypominającego grafiką obrys górskich szczytów, ale szaleństwo bloggera, który odmawia justowania. Grrr!!
   I jeszcze last, but not least: witam wszystkich Nowych Odwiedzających, którzy zdecydowali się zagościć u mnie na dłużej. Dziękuję za wizytę i zapraszam jak najczęściej :)










34 komentarze:

  1. O mamuniu! jaki przecudny słodziak! Och, ach, och! I jeszcze ech...;o) Piękny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki on słodki!I jak się rumieni...Cudny jest... naprawdę!
    A takich "przygód" to nikt nie lubi :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny piesio, po tak długiej nieobecności po prostu zwalasz z nóg takim postem i taką ilością zdjęć, to serduszko na piersi wysoce urocze. Mnie kiedyś bankomat wyłączył się podczas wpisywania pinu i też musiałam wyrabiać nową kartę, masakra. I jaki włochaty dywan

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja trójca już na posterunku :) Cześć Dziewczynki Kochane!

    Agniesiaczku, służę mankietem, gdybyś potrzebowała otrzeć łzy wzruszenia :D

    Uleńko, taki wstydziuch wyszedł jak ja :)

    Kasieńko, serduszko na zdjęciu wyszło niewiadomego koloru, a w rzeczywistości jest intensywnie różowe. Dywan.., heh, dużo powiedziane, to właściwie chodniczek w sypialni, bo na dywan nie byłoby miejsca :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O jaki słodziak...:) a przygody współczuje...

    OdpowiedzUsuń
  6. A tak na marginesie to ja bym chyba Pani awanturę w banku zrobiła jakby mi napyskowała... no i jestem ciekawa czy każą Ci zapłacić za nową kartę, bo przecież to nie Twoja wina to niby z jakiej racji? Hmm... i dlatego nie lubię banków, urzędów i innego typu instytucji, które uzależniają nas od siebie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stwierdziłam, że szkoda jęzora strzępić. To prawda, że wina nie moja, choć Pani próbowała mi wmówić, że na pewno zły pin wybrałam, a kiedy okazało się, że z ich bankomatu skorzystałam tylko gościnnie, to już w ogóle mnie olała i stwierdziła, że kartę zatrzymują w depozycie jako swoją własność, BO TAK! Ale na piśmie mi tego dać nie chciała w razie zniknięcia gotówki. Szkoda gadać... Z systemem nie wygrasz...

      Usuń
    2. Jak mi kiedyś karte mamy zżarło, bo mnie poprosiła o wypłatę gotówki (z przejęcia, że oddaje ja mi, bo ja wszystko gubie, zły pin mi podała a potem jak jej powiedziałam przez telefon, że to nie ten, nie potrafiła się skupić i tak "razem" doprowadziłyśmy do zżarcia karty:)) to popołudniu bez problemu bankomat otworzyli, karte wyjęli i coś tam podzwonili, w komputerze pogrzebali i odblokowali... więc wszystko zależy od człowieka

      Usuń
    3. Co fakt to fakt, jak się zaprze jeden z drugim, to choćbyś pękła i tak nic nie wskórasz...

      Usuń
  7. sliczny piesiaczek! Gratuluje pomyslu i pieknego wykonania:)wspólczuje akcji z kartą ehh znam ten ból:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej kasa mi się nie rozejdzie, nie ma tego złego ;)

      Usuń
  8. Kochana zasypuj nas ile wlezie takimi cudnymi fotkami ! Jaki ten piesek uroczy !!!!
    Mam nadzieję, że pech już minie i teraz tylko same wspaniałe chwile przed Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Agnieszko, Dziękuję za miłe słowa :) To tylko taki drobny incydent, poza tym wszystko w doskonałym porządku :)

      Usuń
  9. Śliczny psiak :)
    Biedna jesteś z tą kartą :/ ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu, dziękuję serdecznie i odściskuję :)

      Usuń
  10. Fajny słodziak :) A jakie rumiane policzki ma - znakiem tego, że zdrowy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ale cudak słodziak piękny :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Uszol prześliczny Sisterku:)i siedzi nawet na puchatym. Takiemu to dobrze:)
    A zaangażowany w bankowy galimatias był wicedyrektor...nie kolega

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się sprawa o DEREKTORA rozbiła, hehehe.

      Usuń
  13. Zapomniałam dodać- kocham Cię moja Siostrzyczko!

    OdpowiedzUsuń
  14. ale slodziak Ci wyszedl. a po zdjeciach wcale nie widac, ze nocka :)

    wspolczuje zabawy z karta. martwe rzeczy potrafia dolozyc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde zdjęcie wyszło mi w innym kolorze, bo próbowałam różnych trybów, taki ze mnie magik-fotograf ;)

      Usuń
  15. Uroczy piesio :) Gratuluję talentu i bardzo podziwiam :) http://peelargonia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Peelargonio, na pewno wpadnę do Ciebie :)

      Usuń
  16. Cudowny. Przypomina mi psa z dobranocki co jak jego pan wychodził to się przebierał i uchodził za człowieka... Pies Ferdynand jeśli mnie pamięć nie zawodzi. Niesamowicie pozytywnie na mnie wpływają wizyty u Ciebie. Wielkie dzięki, że jesteś.

    Zapraszam do siebie na candy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam tę bajkę! Miałam nawet książeczkę i do dziś pamiętam tekst wybijany w takt bicia zegara: ZBUDŹ-SIĘ-FER-DY-NAN-DZIE :)
      Dziękuję za zaproszenie do candy, zapiszę się na pewno i dzięki stokrotne za miłe słowo!

      Usuń
  17. jestem zachwycona piękny!

    OdpowiedzUsuń