wtorek, 24 kwietnia 2012

Mechanizm Mojej Maszyny

      Natchniona wczorajszym spotkaniem z Laobeth postanowiłam rzucić wszystko i choć na chwilę puścić w ruch mechanizm mojej maszyny do szycia. Pochylenie głowy nad wykrojami i ściegami poskutkowało po pierwsze rozluźnieniem mojej własnej żuchwy, a w dalszej perspektywie ocaleniem cennego szkliwa ścieranego w trakcie nerwowego zgrzytania. Po drugie narodził się ślimak Wincenty, którego przedstawiam Wam poniżej w pełnej krasie. Szyłam tego skorupiaka do 1.00 w nocy i z tej właśnie przyczyny pod znakiem zapytania staje mój planowany na dziś samotniczy wypad do kina na "Igrzyska śmierci". Dlaczego? - zapytacie. Otóż dlatego, że nadal rozluźniam żuchwę, tym razem przeraźliwym ziewaniem, więc być może w miejsce kina zafunduję sobie popołudniową drzemkę. Albo... znowu zabiorę się za szycie, bo chyba znowu wpadłam w ciąg ściegowy ;)
    Poza tym znowu doszły mnie słuchy, że moja zabawka jest tą jedyną, ukochaną (przynajmniej do kolejnego prezentu;) Nie macie pojęcia jak cieszą mnie wieści, że moje wielorybki towarzyszą dzieciom w drodze do przedszkola, a ślimak śpi razem z maluchem i jest "naaajukochańsy ze wsyskich".  Dla takich słów warto szyć :D


45 komentarzy:

  1. Mam pojęcie...mam...
    Mam za sobą zarwaną noc której owocem jest czapka dla mojej Córki-Bzdurki i poranne-jesteś najukochańszą mamusią na świecie ;)
    A Ślimak wart każdego uwielbienia!
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie, kto jak kto, ale Ty na pewno masz. Nowa czapeczka Bzdurki jest prześliczna :)Buziaki!

      Usuń
  2. Bardzo mi się podobają takie ślimaki - Twój też jest cudny - z kontrastującą kokardą przynajmniej wiadomo gdzie ślimak ma szyję :)
    Cały czas myślę o zrobieniu jednego dla siebie, ale nie mam maszyny do szycia a ręcznie mi się nie chce :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Arielleo :) Ja na szycie ręczne też bym się nie odważyła, nie dość że dużo pracy, to chyba maszyna mocniej trzyma , a szkoda byłoby żeby wysiłek rozlazł się na szwach. Pozdrowionka :)

      Usuń
  3. Nie ma to jak usłyszeć takie sówka ze słodkich ustek dzieciaczków ehh, ślimaczek cudny, chętnie sama bym go przygarnęła do łózka choć już całkiem dorosła ze mnie dziewczyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, masz. Podaj tylko adres :)

      Usuń
  4. Słodziak i do tego przytulak ;o) super ;o)
    Pozdrawiam Cię słodko latawcu ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć i czołem, dzięki Agniesiu:) I ja odzdrawiam słodko babeczkowo :)

      Usuń
  5. Ale słodziak!!!
    Bardzooooooo mi się podoba i żałuję, iż nie mam zdolności by wyprodukować tak uroczego stworka.
    A mogę tak nieśmiało zaproponować jakąś wymiankę?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolutko, z dziką radością przystąpię do pierwszej mojej wymianki :)

      Usuń
    2. Ależ się cieszę, już piszę meila, żeby obgadać dalsze kroki!!!

      Usuń
  6. Ale cudny :D
    a ja... kurna.. parę machnięć szydełkiem i 'poszedłam' spać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja znowu niedospana, ale wczoraj ostro szyłam...

      Usuń
  7. Niewątpliwie słodziakiem jest :-) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki śliczne Lusiaczko :) Miłego dnia!

      Usuń
  8. Aaaaa, boski on :) Chce takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, no to muszę zabierać się do szycia :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Zadyszał się i zarumienił od wysiłku :)

      Usuń
  10. Sama bym się do niego przytuliła, to dziwić się maluchom:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślimak też chętny do przytulania! Pozdrowionka!

      Usuń
  11. Świetny ślimak :D Warto było szyć :)
    No cóż drzemka też dobra rzecz, mnie się udało złapać pół godzinki snu :)
    Dziękuję za pochwałę włosów barbie :D bardzo mi miło :*
    Co do Beatki to miała się rozpakowywać więc czekam na dobre wieści mam nadzieję, że lada dzień. :D
    buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończyło się na szyciu, bez kina i bez drzemki :) Buźka!

      Usuń
  12. oj warto, warto:-) pieky slimak, bardzo mi sie podoba! ehm, z ta popoludniowa drzemoka, to ja rowniez jak tylko mam okazje (czyt. dzieci spia) to uciekam do krainy snow, aby nadrobic nocne robotkowanie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja chciałam odespać nocne robótkowanie, ale szycie znowu wciągnęło mnie na ładnych parę godzin :)

      Usuń
  13. Wincenty jest debest ;D No to teraz niech przystąpi do czynności rozrodczych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, taki niewinny różowy ślimaczek, gdzie mu tam amory w głowie ;)

      Usuń
  14. Cudny Wincenty:)) I to prawda że bardzo cieszy człowieka radość dziecka z takiej zabawki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Calypso, słowa uznania od takiej profesjonalistki, to miód na moje serce :)

      Usuń
  15. Wincenty super słodziak )))No tak spotkałyście się ładnie be zemnie??? No to teraz może się w końcu spotkamy razem w magnoli w sobotę co na kawkę ?

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej Elu, dzięki śliczne w imieniu Wicka. A widzisz, pisałam kilka razy co ze spotkaniem, ale pewnie miałaś urwanie głowy z dziećmi :) Resztę piszę na maila :)

    OdpowiedzUsuń
  17. cudowne ślimaczątko :-) w ogóle przemiło tutaj u Ciebie, zapraszam z rewizytą na małe candy http://salwach-dzieci.blogspot.com/2012/04/oddam-notes-w-dobre-rece.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne Gosienkah :) Oczywiście mknę do Ciebie z szybkością błyskawicy i zapisuję się na candy!

      Usuń
  18. Ależ cudności! Podziwiam, ślimaczek wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana zapraszam po wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Dziękuję Aniu, przy najbliższym wpisie nie omieszkam się nim pochwalić ... ;)

      Usuń
  20. Ślimaczek jest prześliczny :)

    OdpowiedzUsuń