czwartek, 26 stycznia 2012

Turkisowy

   To nie literówka :) Nie miało być "turkusowy", a Turkisowy właśnie, bo dziś pokazuję Wam aniołka, który jeszcze przed świętami pofrunął do Turkisy i zdaje się wylądował na jej choince, ale zanim pofrunął zgodził się na krótką sesję fotograficzną. Natomiast Turkisa podarowała mi całe mnóstwo bieluteńkich, sztywno wykrochmalonych szydełkowych i lnianych ozdóbek, które na razie nie doczekały się zdjęć, bo nadal wiszą na choince i nieodmiennie budzą zachwyt gości. Do tego Turkisa dołożyła łakocie i nie wiedzieć skąd wydobyła informację, że wprost przepadam za holenderskimi stroopwaflami. Najwyraźniej ma dojścia do jakiegoś tajnego kanału informacyjnego...;) Nie muszę chyba wspominać, że słodkości zniknęły w tempie błyskawicznym :p
   Wszystkie choinkowe podarki sfotografuję jak tylko się z tą moją choinką uporam, bo na razie nie miałam dla biduli czasu. Mam nadzieję, że zdążę w sezonie zimowym... ;) W ogóle chyba za dużo wzięłam ostatnio na głowę, bo znowu padam ze zmęczenia i wychodzi na to, że zaraz po pracy zasiadam do kolacji, potem chwilę odzipnę przy telewizji, kąpię się i do wozu - do spania znaczy;), a rano zaczyna się ten sam kołowrotek. Czy Wy podobnie jak ja macie się za gieroje nie do zniszczenia i jesteście pewne, że wszystkiemu dacie radę, a potem okazuje się, że sił już nie ma, natomiast zobowiązania zostają i chcąc nie chcąc, goniąc na rezerwie, trzeba je wypełnić? Ja tak mam zawsze. Nie umiem mierzyć sił na zamiary. Od kiedy pamiętam mam przynajmniej dwa równoległe zajęcia. Kiedyś były dwie prace i dzienne studia, potem podwójne studia dzienne i do tego dwie prace i dałam radę. Chyba z tego okresu pozostał mi nawyk, że muszę bez przerwy gdzieś gnać, coś robić, bo w przeciwnym razie dopada mnie poczucie bezsensu. Nie wzięłam tylko pod uwagę, że jestem dziesięć lat starsza i regeneracja nie następuje tak szybko :) W związku z powyższym niedospana jestem OKROOPNIE (tu nastąpiło rozdzierające ziewnięcie). Po południu miała być wreszcie rozrywka i kino, ale czuję, że chyba nie dam rady i padnę jak kawka :) Czasu na rękodzieło niet, a tego brakuje mi najbardziej, bo moje anioły i szycie filcaków to najlepszy sposób na odreagowanie szału codzienności. Na szczęście w marcu szykuje mi się długi, bo aż dwutygodniowy urlop. Urraaaa! - jak krzyczą bracia Rosjanie. Wrócę wypoczęta, pełna zapału do pracy i z nową dawką optymizmu :D

18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. I od razu niedospanie mniej mi doskwiera :))

      Usuń
  2. Śliczny jak zwykle :). Post jakby o mnie (no, może z tym wyjątkiem, że miałam jedną pracę i studia dzienne) - i też mi się zdarza zapomnieć, że już jestem jakby trochę starsza ;)).

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniołek cudny, z tym brakiem czasu na spanie, ciągłym biegu to mam tak samo, choć prace narazie mam jedną obowiązków rodzinnych 0 to i tak zawsze coś po pracy wypadnie, a to załatwianie czegoś a to jakaś nieprzewidziana sytuacja, na szczęście znajduje jeszcze czas na "dłubanie" bo gdyby nie to to nie wiem co bym zrobiła

    OdpowiedzUsuń
  4. Niechybnie popadłabyś w kałabanię :D tak jak ja teraz, bo nie mam kiedy rozładować stresu :/

    OdpowiedzUsuń
  5. oj, daj spokój.. ja się zawsze wplączę w jakąś robotę i potem wygrzebać się nie mogę.. nie, że narzekam, że robota jakaś zła, ale.. czasu braaaaak! (patrz moje krzyżykowanie różane na ten przykład..).
    Ale jak skończe róże to... juz mam nzastępne zlecenia na horyznocie i.. czasu jeszcze mniej, bo do pracy wracam przecież.. AAaaAA! ale wezmę te roboty :D bo kocham dłubać.
    Czytam już nocami tylko.. eh.. żeby tak dobę móc wydłużyć.. :) Albo nie musieć spać! o! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie czytam, nie dłubię, a li tylko pracuję, a po pracy dogorywam ;D

      Usuń
  6. Ja również zawsze za dużo na głowę sobie biorę:) Piękna anielinka! Piękny blożek, dlatego dołączam do obserwujących i zyczę wielu inspiracji:))pozdrawiam anielsko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny i miłe słowa :)Od razu mi raźniej, że nie ja jedna mam trudności w planowaniu z głową :)

      Usuń
  7. piękności Aniołek :) ja akurat teraz miałam półroczną przerwę i odpoczywałam w domu ale już od nowego miesiące pierwsza praca i się zacznie kołowrotek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to po wypoczynku masz pewnie mnóstwo zapału do pracy :) Powodzenia!

      Usuń
  8. Potwierdzam ;o) aniołek dyndałek dyndał na mojej choince ;o) Dostałam od Karolci kilka innych świątecznych drobiazgów tylko niewdzięcznica nie obcykałam i się nie pochwaliłam ;o) ech ;o) zaległości rosną..;o/
    Karolciu zwolnij! W życiu trzeba też mieć czas na relaks, rozrywki i nicnierobienie ;o) tak Ci mówi starsza koleżanka ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niewdzięcznica jeszcze nie obcykałam...
      Taa, starsza... Nie ze mną te numery, brunet - jak mawiała moja idolka Wioletta Kubasińska :)

      Usuń
  9. No... Wiadomo, Ze czas - to nasz najdroższy pieniądz. A pieniędzy to zawsze... E tam! Mi to już nawet mąż mówi, że za wysoko se poprzeczkę stawiam. I że spalę się prędzej, niż ją przeskoczę. No kurcze! Ale tyle chce się zrobić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Ludoczka, tyle by się chciało zrobić...

      Usuń